zamknij newsletter
WYDARZENIA, RAPORTY I NOWOŚCI Z RYNKU ENERGII
Wysyłamy newsletter raz w tygodniu ze świeżymi informacjami, wydarzeniami z rynku oraz ciekawymi artykułami i raportami.

Polska energetyka wymaga zmian. “Postawmy na nowoczesność” (WYWIAD)

Konferencja Energetyczna EuroPOWER to jedno z najważniejszych spotkań dotyczących rozwoju sektora energii w Polsce. Od początków powstania wydarzenie stawia sobie za cel mówienie o najbardziej aktualnych wyzwaniach i problemach dotyczących branży.

Podczas XXVIII Konferencji Energetycznej EuroPOWER poruszono ważne i aktualne tematy dot. energetyki: polska energetyka u progu gospodarki 4.0 – na jakie źródła wytwarzania powinniśmy postawić, polityka energetyczna Polski vs konkurencyjność polskiej gospodarki i jak wyzwalać innowacje w energetyce?

Jesteśmy na progu ważnych zmian, nie tylko ze względu na pakiet klimatyczny i wymagania UE dot. zmniejszenia emisji CO2. Z drugiej strony polski mix energetyczny oparty jest przede wszystkim na węglu i ciężko nam z tego zrezygnować. To wymaga m.in. inwestycji. Jaki wobec tego powinna zmieniać się polska energetyka? 

Dr Leszek Juchniewicz Współprzewodniczący Rady Programowej:

Nasza energetyka jak do tej pory nie zmieniła się zbyt mocno. Oczywiście to stwierdzenie jest swego rodzaju uproszczeniem, bo jednak w okresie minionych 10 lat nastąpiły istotne zmiany o charakterze korporacyjnym. Wcześniej sektor był bardziej zróżnicowany pod względem organizacyjnym i własnościowym i co więcej – składało się nań wiele podmiotów. Ich konsolidacja faktycznie trwa od 2006 roku. W założeniu miały powstać duże firmy, które miały mieć zdolność konkurowania na rynku międzynarodowym. To się jednak nie do końca udało, bo zasięg polskich firm energetycznych ograniczył się niemal wyłącznie do działania na rynku krajowym. Podczas Konferencji Energetycznej EuroPOWER padły zresztą takie stwierdzenia i nie sposób się z tym nie zgodzić.

ZOBACZ TAKŻE: Innowacyjność w energetyce. Na co Polska powinna postawić, by poprawić konkurencyjność gospodarki?

Co do zmian, które powinniśmy wprowadzić w polskiej energetyce w niedalekiej przyszłości. Polska niestety stara się ignorować ogólnoeuropejski trend zmian i powtarza, że mamy przecież swoją specyfikę, nasz mix energetyczny oparty przede wszystkim na węglu. I nie bardzo jest gotowa na zaimplementowanie zmian rekomendowanych czy wręcz oczekiwanych przez Unię Europejską.

Jednak Polska została zobowiązana do ograniczenia emisji CO2. I mamy na to coraz mniej czasu. Inaczej grożą nam kary.

To prawda. Unia Europejska w pewnym sensie rozumie to, że jesteśmy krajem transformacji ustrojowej, że potrzebujemy więcej czasu na przystosowanie naszej gospodarki do nowych wymogów (dlatego też nasz próg pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych do 2020 roku jest niższy niż dla innych krajów). Jednak nie może być tak, że jako kraj naciskamy na to, aby uwzględnić naszą sytuację, a jednocześnie kontestujemy europejskie rozwiązania (albo niektóre z nich). Jednym ze skutków zbyt wolno postępujących zmian są rosnące ceny prądu. W lipcu mieliśmy do czynienia z nagłą zmianą cen energii, nazwałem to nawet „letnim szokiem cenowym.”

Rosnące ceny prądu to gorący temat. A prognozy są pesymistyczne, prąd będzie coraz droższy.

Tak, to prawda i nie ma się czemu dziwić. Dlaczego? Te wzrosty cen to nic innego, jak pochodna struktury wytwarzania energii. Jednocześnie wytwórcy oczekują, że przeniosą je na końcowego odbiorcę. Jeśli rosną ceny emisji CO2 i ceny węgla to muszą rosnąć ceny energii dla odbiorcy końcowego. Temu towarzyszy inne niepokojące zjawisko – wykluczono konkurencyjność podmiotów. Nastąpiła konsolidacja firm, nazywa się to repolonizacją, a de facto oznacza to monopolizację. W ten sposób zostaliśmy pozbawieni mechanizmu konkurencyjności, który w naturalny sposób zmusza przedsiębiorców i wytwórców do szukania alternatyw i oszczędności. To ma wpływ na końcową cenę.

Zresztą koszty rosną nie tylko na etapie wytwarzania, ale także dystrybucji energii. Przesył energii wymaga inwestycji, a to wszystko kosztuje. Koszty z poniesionych inwestycji dystrybucyjnych i przesyłowych są ostatecznie przenoszone poprzez stawki opłat przesyłowych lub dystrybucyjnych na końcowego odbiorcę. Zresztą kiedy przyjrzymy się naszym rachunkom za prąd i paliwo, to znajdziemy wiele kontrybucji, parapodatków, które państwo od nas pobiera i nie zamierza wcale z tego rezygnować. Mamy przecież opłatę OZE, opłatę przejściową, akcyzę i opłatę emisyjną doliczaną do benzyny.

(od red. obecnie grupy energetyczne kontrolowane przez Skarb Państwa mają dominujący udział w polskim sektorze wytwarzania energii. Największy udział ma Polska Grupa Energetyczna (37 proc.) a na kolejnych miejscach uplasowani są Tauron (11 proc.) i Enea (9 proc.). Doliczając do tego również państwowe grupy Energa (3 proc.) i PGNiG (2 proc.) otrzymujemy 62 proc. udziału w wytwarzaniu energii).

Podczas EuroPOWER wskazano jako jeden z ważnych tematów konieczność transformacji energetycznej w kontekście konkurencyjności naszej gospodarki. Co to oznacza dla transformacji energetycznej? Jak powinna ona przebiegać?

Transformacja energetyczna już zachodzi, nie uciekniemy przed tym. Jednak nie brak też wydarzeń niepokojących, takich jak wspomniana przez Macieja Bando, prezesa URE informacja dot. niepowodzenia kolejnej aukcji OZE. Najwyraźniej inwestorzy ocenili, że ryzyko uczestnictwa w aukcji i podejmowanie zobowiązań długofalowo, jest niewspółmierne do korzyści. Być może z tego powodu takich wniosków nie złożyli. Jednak nie ulega wątpliwości, że transformacja energetyczna w Polsce jest nieunikniona i będzie mieć miejsce. Jej kierunek jest oczywisty – odciążenie gospodarki od węgla i paliw tradycyjnych na rzecz gazu, odnawialnych źródeł energii (słonecznej, wiatrowej) oraz pozyskiwania energii z biomasy, biogazu. To wszystko daje szansę stworzenia takiego mixu energetycznego, który nie będzie tak bardzo wrażliwy na przenoszenie wzrostu cen na odbiorcę końcowego.

Jakie jeszcze korzyści mogą wynikać z tego, że polska energetyka przestawi się na pozyskiwanie energii w większym stopniu ze źródeł odnawialnych? Czym przekonać sceptyków do tego rozwiązania? 

Obawiam się, że sceptyków nic nie jest w stanie przekonać. Ale mam nadzieję, że się mylę. Myślę, że argumentem najbardziej trafiającym do przekonania jest konieczność ochrony środowiska. Mamy prawo żyć w przyjaznym nam klimacie i nie godzić się na to, by ludzie umierali od smogu lub innych zanieczyszczeń powietrza. A taki stan rzeczy uzyskamy tylko wtedy, gdy będziemy sukcesywnie eliminować emitentów gazów cieplarnianych. Ocieplenie klimatu stało się faktem. Wystarczy popatrzeć za okno jaką mamy pogodę w październiku. Nikt rozsądny nie będzie postulował oparcia całej produkcji energii elektrycznej wyłącznie o odnawialne źródła energii, bo może to doprowadzić do zachwiania bezpieczeństwa energetycznego, rozumianego jako nieprzerwane i niezakłócone dostawy energii, po społecznie akceptowalnych cenach. Korzystajmy ze zróżnicowanych technologii wytwarzania, upowszechniajmy kogenerację, wykorzystujmy gaz i biogaz, budujmy akumulatory ciepła. Rzecz również i w tym, aby stale poprawiać efektywność energetyczną prowadzonych przez nas działań gospodarczych. Już dawno dowiedziono, że najtańsza energia elektryczna – to ta, której nie trzeba było produkować.

Jestem przekonany, że do tych wyzwań przyszłości trzeba podejść pragmatycznie, a nie ideologicznie. Nie da się obronić dużego udziału węgla w polskiej energetyce. Podobnie jak się nie da go zastąpić wyłącznie odnawialnymi źródłami energii. A za tym wszystkim ukrywa się dość oczywisty dylemat, którego jednak wielu decydentów i zwykłych zjadaczy chleba zdaje się nie dostrzegać. Zabrzmi to być może paradoksalnie, ale aktualnie jako odbiorcy energii w swoisty sposób dotujemy produkcję energii w oparciu o węgiel i podobnie dotujemy źródła odnawialne. I jest to obojętne czy dokonujemy tego bezpośrednio poprzez cenę energii „czarnej” przenoszącej światowe i ostatnio rosnące ceny węgla lub ceny pozwoleń na emisje CO2, czy też poprzez system tzw. zielonych certyfikatów lub aukcji OZE. A skoro dopłacamy i tu, i tam – to może warto się zastanowić czy i ile dopłacać nadal do technologii odchodzących do lamusa (tych węglowych) czy raczej warto więcej dopłacać do OZE, czyli nowoczesnych i przyszłościowych technologii? Każdy z nas powinien spróbować odpowiedzieć na to pytanie we własnym zakresie. Ja osobiście, nie dyskredytując w pełni węgla – stawiałbym na nowoczesność.

ZOBACZ TAKŻE:

Konferencja Energetyczna EuroPOWER. Wyzwania i szanse dla energetyki w Polsce

Polska miedź napędza elektromobilność 

Czy słońce rozgrzeje polską gospodarkę?

Newsletter

Zapisujesz się na newsletter serwisu Leonardo-Energy.pl

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Europejski Instytut Miedzi z siedzą we Wrocławiu 50-125, ul. Św. Mikołaja 8-11, 408, w celu korzystania z usługi „Newsletter”. Zapoznałem/zapoznałam się z pouczeniem dotyczącym prawa dostępu do treści moich danych i możliwości ich poprawiania. Jestem świadom/świadoma, iż moja zgoda może być odwołana w każdym czasie, co skutkować będzie usunięciem mojego adresu e-mail z listy dystrybucyjnej usługi „Newsletter”.
Zamknij okno